Pyszne Szlaki

Zacznij pisać, żeby przeszukać archiwum.

Rynek w Znojmie

Podziemia w Znojmie

Witam! Dzisiaj zapraszam na ostatni październikowo-halloweenowy tekst w tym roku. Znowu zejdziemy razem pod ziemię, ale tym razem nie do kopalni, a do rozległej sieci piwnic i korytarzy. Zwiedzimy podziemny labirynt, spotkamy różne ciekawe osobistości (na przykład szkielety czy tajemniczego mnicha), dowiemy się, skąd pochodzi określenie “miasto duchów” i co wspólnego mają z tym Szwedzi. A wszystko to w absolutnie przepięknym Znojmie. No, to w drogę!

Ozdobny szyld i napis PODZEMI na ścianie nad bramą
Nad wejściem do podziemi wisiał taki szyld, który od razu zwrócił moją uwagę. Skojarzył mi się z grą Kingdom Come: Deliverance, którą bardzo, bardzo lubię – głównym bohaterem jest Henryk (Jindřich) ze Skalicy, pojawia się tam także Hanusz z Lipy (Hanuš z Lipé).

I teraz ciekawostka, z tego, co doczytałam, Jindřich Hynek z Lipé był rycerzem, podkomorzym królewskim, najwyższym marszałkiem Królestwa Czech i… pradziadkiem Hanusza! Czyli jednak skojarzenie jest na swój sposób słuszne. 😀 Pozdrawiam każdego, kto również uwielbia przygody Henryczka!

Gdzie leży Znojmo i dlaczego warto tam pojechać?

Zanim zejdziemy pod ziemię, opowiem Wam krótko o samym Znojmie. Nie będę za bardzo się rozpisywać – mam w planach oddzielny wpis o tym mieście, bo zdecydowanie na to zasługuje. 😀 Ale podrzucę chociaż kilka informacji, tak dla porządku.

Znojmo leży w Czechach, a konkretnie na południu Moraw – niedaleko granicy z Austrią. Słynie z doskonałego wina i… ogórków. Co roku we wrześniu odbywa się tu słynne Znojemskie Historyczne Winobranie. Są degustacje, koncerty i jarmarki, jest też uroczysty pochód z Bachusem. No, krótko mówiąc, dzieje się.

W Znojmie możemy między innymi zwiedzić stare miasto, zobaczyć przepiękne kamienice, zajrzeć do kościoła św. Mikołaja i podziwiać wspaniałe widoki. Ale o tym wszystkim opowiem Wam innym razem. Dziś czekają na nas podziemia.

Krajobraz z kościołem na wzgórzu i rzeką
Takie piękne widoki możemy zobaczyć w Znojmie. Myślę, że kiedyś napiszę o tym mieście dużo więcej.

Znojemskie podziemia – jak i po co powstały?

Znojemskie podziemia to rozległa sieć dawnych piwnic i korytarzy pod historycznym centrum miasta. Miejscami rozciąga się na aż czterech poziomach, a jej długość jest szacowana na około 27 km. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie powstała od razu, według jakiegoś z góry ustalonego planu. Mieszkańcy Znojma rozbudowywali ją stopniowo przez stulecia.

Początki tej historii sięgają średniowiecza. Wszystko zaczęło się od piwnic, które służyły przede wszystkim do przechowywania żywności i wina. Chłód panujący pod ziemią pomagał zachować ich świeżość. Zapewne korzystali z tego również kupcy, których w Znojmie nie brakowało – w podziemiach mogli bezpiecznie magazynować swoje towary.

Z biegiem lat całość zaczęła przypominać rozległy labirynt. Poszczególne pomieszczenia były rozbudowywane i łączone przejściami. W ten sposób powstało swego rodzaju “podziemne miasto”, które mogło nie tylko służyć do przechowywania zapasów, ale też zapewniać mieszkańcom schronienie podczas wojen czy pożarów.

Według jednej z anegdot połączenia między piwnicami sprawiały, że żony nie wiedziały, w której sali ich mężowie piją wino. Powroty do domu po takich imprezach nie należały jednak podobno do najprzyjemniejszych. 😉

Żarty żartami, ale mieszkańcy Znojma mieli z podziemi sporo pożytku. Na powierzchni toczyło się ich codzienne życie, a pod ulicami czekała doskonała kryjówka na wypadek zagrożenia. I, jeśli wierzyć opowieściom, nieraz im się przydała.

Dziedziniec z kamiennymi arkadami, ozdobnymi balustradami i żółto-czerwonymi flagami z herbem Znojma
Pod ziemię schodzimy z takiego ładnego dziedzińca.

Miasto duchów, mnich przebieraniec i “atrakcje wodne” dla wrogich żołnierzy

Skoro mamy na tapecie labirynt podziemnych korytarzy, nie może zabraknąć kilku legend. Czy wiecie, dlaczego Znojmo zyskało sobie miano “miasta duchów”? Nie wiecie? To zaraz Wam powiem.

Podobno gdy w 1645 roku na miasto napadli Szwedzi, mieszkańcy czym prędzej ukryli się pod ziemią. A dzięki temu, że piwnice były dobrze zagospodarowane, bez problemu sobie tam radzili. System korytarzy miał nawet szyby wentylacyjne i kanały dymowe połączone z kominami domów, więc można było spokojnie palić ogień i gotować.

Wyobraźcie sobie zatem zdziwienie i przerażenie biednych Szwedów, którzy widzieli dym unoszący się z kominów, podczas gdy wszystkie domy były puste, płyty kuchenne zimne, ogólnie zero jakichkolwiek oznak życia.

Drewniana trumna ustawiona w tunelu pod ziemią
Jeden z wielu mrocznych smaczków, jakie spotkamy na trasie.

Myślicie, że to koniec atrakcji, jakie zafundowali najeźdźcom mieszkańcy Znojma? Nic bardziej mylnego. Tak się składa, że w podziemiach znajdowały się też studnie. I gdy taki szwedzki żołnierz trafiał do labiryntu korytarzy, najczęściej błądził i tonął. Istnieje też legenda o przebiegłym Teodorze, który podczas wojny przebierał się za mnicha, zwabiał najeźdźców pod ziemię i czekał, aż się utopią. Dodatkowo mieszkańcy Znojma mieli polewać wodą błotniste pochyłości przy studniach. Zjazd na takiej “zjeżdżalni” zazwyczaj kończył się dla Szwedów tragicznie.

A jeśli jeszcze Wam za mało makabry na Halloween, to mam w zanadrzu historię o “mysiej dziurze”. Miało to być bardzo wąskie miejsce w podziemiach, przez które wrogi żołnierz musiał się przecisnąć, pochylając się do przodu. Zanim zdążył się wyprostować, słyszał tylko krótkie “ciach” i tracił głowę.

Na tym nie koniec. Podania mówią, że sprytni mieszkańcy Znojma wyciągali w nocy ciała utopionych i pozbawionych głów żołnierzy na ulice.

Dla Szwedów było tego wszystkiego za wiele. Dym z kominów, puste domy, zwłoki pojawiające się znikąd – ostatecznie najeźdźcy uznali, że jest to miasto opanowane przez duchy i lepiej brać nogi za pas.

Figura zakapturzonego mnicha na tle skał pod ziemią
Jeśli dobrze pamiętam, to właśnie przebrany za mnicha Teodor, który zwabiał najeźdźców pod ziemię i fundował im kąpiel. Bez biletu powrotnego na powierzchnię.
Ekspozycja ze szkieletem i łańcuchami
Podczas zwiedzania spotkamy też takiego jegomościa. Ciekawe, na co tu czeka. Może na piękną pogodę z prognozy, którą sprawdzał tydzień przed wyjazdem. Albo na ten poniedziałek, od którego zacznie ćwiczyć.

Jak wygląda zwiedzanie podziemi?

Znojemskie podziemia zwiedza się z przewodnikiem. My akurat byliśmy z grupą zorganizowaną i nasza przewodniczka miała głośnik, z którego odtwarzała komentarze w języku polskim. Szliśmy trasą klasyczną, która ma długość około 800-1000 m.

Zwiedzanie trwa około 60 minut. Po drodze można zobaczyć historyczne wnętrza i współczesną ekspozycję: figury, aranżowane sceny, efekty audiowizualne, takie klimaty. Przechodzimy mniej lub bardziej ciasnymi korytarzami, są schody, nierówne powierzchnie i miejsca z obniżonym stropem. Nie brakuje też odrobiny makabry – trafimy na trumnę, szkielety i narzędzia do wymyślnych tortur. Na Halloween jak znalazł!

Ekspozycja ze szkieletem za kratami i imitacją narzędzia tortur
Jest i taki kolega. Niby wzięli go na męki, ale mam wrażenie, że całkiem mu się podoba.
Ekspozycja ze szkieletem w klatce za kratami
A tu kolega w klatce. Za co mogli go zamknąć? Może za pytanie, czy do wina podają ketchup? Za wyprowadzanie odkurzacza bez smyczy? Albo za parkowanie miotły na chodniku?

Co ciekawe, trasa kończy się w innym miejscu, niż zaczyna. Wejście do podziemi i kasa znajdują się przy placu Slepičí trh 2, a wychodzi się przez knajpkę przy ulicy Obroková 23. Można więc przy okazji usiąść i się czegoś napić.

Warto też wspomnieć, że oprócz trasy klasycznej dostępne są trzy tak zwane trasy adrenalinowe. To już coś bardziej ekstremalnego – uczestnicy muszą przeciskać się przez ciasne przejścia, brodzić w wodzie i pokonywać inne przeszkody. Organizator wypożycza kask z lampą, gumowce i nieprzemakalny płaszcz, ale i tak warto mieć ubranie, którego nie szkoda pobrudzić lub zniszczyć. Przed wejściem trzeba też odbyć “przymiarkę” – przejść przez testowe ramy, które pozwalają sprawdzić, czy zmieścimy się w najciaśniejszych korytarzach. Taka impreza jest odradzana osobom z klaustrofobią i trudnościami w poruszaniu się, a żeby wziąć udział w niej udział, trzeba mieć co najmniej 15 lat.

Dodatkowo dostępna jest trasa tematyczna poświęcona obronie cywilnej. Pozwala poznać między innymi historię II wojny światowej, zimnej wojny, budowy schronów przeciwpromiennych i wiele więcej.

Trzy czarne konstrukcje w kształcie bram na okrągłym podeście
Jeśli zdecydujemy się pójść którąś z tras adrenalinowych, musimy najpierw się „przymierzyć” i sprawdzić, czy przejdziemy przez najciaśniejsze tunele.
Szklanka z lemoniadą
A na zakończenie zwiedzania można na chwilę usiąść w restauracji i coś zjeść albo wypić. Jako że w dniu wycieczki czekała nas jeszcze degustacja wielu rodzajów win, grzecznie zamówiliśmy lemoniadę.

Godziny otwarcia, bilety i inne przydatne informacje

Jak już wspomniałam wejście do podziemi i kasa znajdują się przy placu Slepičí trh 2, a trasa kończy się w restauracji Gastro-bar23. Skusiliśmy się tam na lemoniadę – na jedzenie zabrakło czasu.

A co z dojazdem? My byliśmy w Znojmie na wycieczce autokarowej, ale na Google Maps widzę, że w okolicy jest sporo płatnych parkingów, więc z zostawieniem samochodu nie powinno być problemu.

Bilety można kupić przez internet, a konkretnie tutaj. W dniu, kiedy to piszę (29.10.2026), normalny kosztuje 150 koron, a ulgowy 100 koron – dotyczy to trasy klasycznej. Na przejścia adrenalinowe obowiązują osobne wejściówki i rezerwacje.

W okresie od września do czerwca podziemia są czynne w godzinach 9:00-17:00, a od lipca do sierpnia – 9:00-18:00. Aktualne informacje można sprawdzić na stronie https://znojemskabeseda.com/znojemske_podzemi/.

Co jeszcze warto wiedzieć? Pod ziemią panuje temperatura około 12°C, więc przyda się bluza albo lekka kurtka. Trzeba też mieć stabilne, zakryte buty. Organizator odradza zwiedzanie osobom cierpiącym na klaustrofobię i dzieciom w wieku poniżej 4 lat.

Rynek miejski
Po wyjściu z podziemi można jeszcze rzucić okiem na urokliwy rynek w Znojmie.

I tak docieramy do końca naszej dzisiejszej przygody. Muszę powiedzieć, że Znojmo naprawdę działa na wyobraźnię. Na powierzchni całkiem zwyczajne (choć bardzo piękne!) miasto, a pod ziemią labirynt tajemniczych korytarzy. Wybierzcie się tam, jeśli będziecie mieli okazję – zdecydowanie warto. A przy okazji koniecznie spróbujcie wina. Na zdrowie i do zobaczenia!

Skomentuj

Chcesz przeczytać więcej takich relacji?

Zobacz wszystkie wpisy