Pyszne Szlaki

Zacznij pisać, żeby przeszukać archiwum.

Sala w Centrum Bajki i Animacji OKO

Z wizytą u Reksia, czyli Centrum Bajki i Animacji OKO w Bielsku-Białej

Pamiętacie Reksia? Jak go nie pamiętać! 😀 Za dzieciaka bardzo lubiłam tę animację, a czołówka do dzisiaj nie chce mi wyjść z głowy. Sekwencja, w której Reksio przybija pieczątki z tymi charakterystycznymi dźwiękami w tle daje mi ten sam poziom satysfakcji, co zabawa z folią bąbelkową – nie wiem, jak to wyjaśnić, ale to tak specyficznie “głaszcze” mózg.

Ten post nie ma być jednak o moich dziwactwach. Dziś zabieram Was do miejsca, w którym się to wszystko zaczęło – nie dziwactwa oczywiście, ale właśnie Reksio, Bolek i Lolek, Szpieg z Krainy Deszczowców, Pampalini i wiele więcej. Kierunek: Bielsko-Biała, Centrum Bajki i Animacji OKO.

Zbliżenie na stół zdjęciowy
Ruszamy w podróż w przeszłość.

Co to za Centrum i po co tam jechać?

OKO to Interaktywne Centrum Bajek i Animacji, które w obecnej formie działa od maja 2024 roku. Znajdziemy tam przede wszystkim sporą, multimedialną wystawę poświęconą kultowym polskim animacjom. I nie ma to nic wspólnego z nudnymi muzeami! Obok bardziej “standardowych” eksponatów na zwiedzających czekają interaktywne atrakcje, ekrany z animacjami, minigry i wiele, wiele więcej. Możemy nawet wcielić się w rolę reżysera i stworzyć własny film rysunkowy! Ale o tym wszystkim za chwilę – teraz cofnijmy się w czasie i poznajmy historię tego miejsca.

Dekoracja w kształcie trawy i pni
Warto eksplorować. Widzicie ten świecący punkt w jednym z tych brązowych elementów?
Reksio widoczny w małym otworze na ciemnym tle
Gdy zajrzymy do środka, zobaczymy coś fajnego. 😉

Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej – co warto wiedzieć?

Chyba nie ma w Polsce osoby, która nie słyszałaby o Bolku i Lolku, Reksiu albo Baltazarze Gąbce. Wszyscy ci bohaterowie narodzili się właśnie w Studiu Filmów Rysunkowych (SFR).

Studio powstało w 1947 roku w Katowicach, a rok później przeniosło się do Bielska-Białej. Po kilku zmianach siedziby ostatecznie zajęło willę Rotha przy ulicy Cieszyńskiej 24, gdzie działa do dziś.

SFR dało nam naprawdę dużo dobrego. Zrealizowało ponad 1000 filmów animowanych, w tym dziewięć pełnometrażowych. Jego produkcje trafiały nie tylko na polski rynek – dla przykładu, “Wielką podróż Bolka i Lolka” mogli oglądać widzowie w aż 86 krajach. My traktujemy to jako typowo “nasze” wspomnienie z dzieciństwa, a tymczasem bohaterowie mieli znacznie szerszą, międzynarodową publiczność.

Muszę też podzielić się kilkoma ciekawostkami związanymi z Reksiem – mam do niego ogromny sentyment. Studio poświęciło jego przygodom 23 lata pracy! Twórcą tego bohatera był pan Lechosław Marszałek, który zainspirował się swoją foksterierką – Trolą. Inną ciekawostkę o Reksiu znajdziecie na zdjęciu niżej. Kto wiedział o tym wszystkim już wcześniej? 😉

Ciekawostka o Reksiu i ilustracja Reksia
Kto wiedział, kto pamiętał?

Ale dość o ciekawostkach. Nie mogę zdradzać wszystkiego tutaj – jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, musicie jechać do Bielska.

Wracając do historii – w 2022 roku ruszyła budowa nowego budynku, tuż obok siedziby Studia. To właśnie tutaj miało się znaleźć Centrum OKO, które zostało otwarte już dwa lata później.

Dawniej miłośnicy polskich kreskówek mogli zwiedzać samo Studio. Osobiście nie miałam niestety tej przyjemności, ale z tego, co udało mi się przeczytać, była to bardziej klasyczna ekspozycja – z oryginalnymi dekoracjami, rekwizytami, rysunkami i projektami postaci.

Dziś jest zupełnie inaczej. Nowe Centrum całkowicie zmieniło sposób opowiadania o historii polskiej animacji. Zamiast klasycznej ekspozycji mamy tam interaktywną trasę, która prowadzi nas przez kolejne etapy tworzenia filmu rysunkowego.

Co można zobaczyć na wystawie?

Wystawa obejmuje dwie kondygnacje i jest podzielona na kilka przestrzeni tematycznych: poznajemy historię SFR, dowiadujemy się, jak powstają scenariusze i postacie, możemy zobaczyć, jak tworzone są tła w animacjach, widzimy, jak obraz ożywa, zgłębiamy tajemnice udźwiękowienia w bajkach i oglądamy projekcję 360° (cztery pory roku). Dostępna jest też ekspozycja nagród, które otrzymało Studio.

Jak wspominałam wcześniej, wystawa jest multimedialna i interaktywna. Podczas zwiedzania możemy na przykład zrobić sobie zdjęcie z bajkowymi bohaterami, pokolorować różne postacie, poukładać klatki animacji, sprawdzić się w roli dźwiękowca, pooglądać fragmenty filmów i wiele więcej. Nie brakuje też oczywiście “tradycyjnych” eksponatów – takich jak na przykład stół zdjęciowy, folie animacyjne, farby czy wiatrownica, czyli maszyna, która imituje dźwięk podmuchów wiatru.

Butelki farby w gablocie i interaktywne ekrany
Nowoczesność łączy się z historią. Tu mamy gablotę ze specjalistycznymi farbami do malowania folii do animacji, a poniżej interaktywne ekrany, chyba były to kolorowanki.
Stół zdjęciowy
Stół zdjęciowy do realizacji filmów rysunkowych.
Wiatrownica na białym blacie
Wiatrownica. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób powstawały dźwięki wiatru w animacjach, to właśnie za jej pomocą.
Wystawa folii do animacji
Karty z projektami postaci i folie animacyjne.

Ciekawą atrakcją jest możliwość stworzenia własnej bajki. Wchodząc na wystawę, otrzymujemy “Legitymację reżysera” z kodem QR, który skanujemy przy przeznaczonych do tego stanowiskach. Każde z nich pozwala wybrać kolejne elementy naszego filmu – mamy wpływ na przykład na bohaterów czy lokalizację. Na koniec zwiedzania możemy obejrzeć swoją animację.

Nie będę zmyślać, jest to atrakcja skierowana raczej do młodszych zwiedzających – wybory są mocno zawężone i na dorosłych nie zrobi to większego wrażenia. Ale sam pomysł i wykonanie są moim zdaniem naprawdę w porządku – mimo że nie jestem docelowym odbiorcą, bawiłam się nieźle. 😉 Swój film można później pobrać – wszystkie potrzebne informacje znajdują się na legitymacjach.

Legitymacja reżysera z Centrum OKO trzymana w dłoni
Takie legitymacje dostajemy na wejściu.
Mężczyzna przy stanowisku interaktywnym w muzeum animacji
A tak wyglądają stanowiska „reżyserskie”. Na każdym etapie jest ich kilka, więc nawet jeśli chętnych jest więcej, powinny szybko się zwalniać.

Czy to jest tylko dla dzieci?

No właśnie, zatrzymajmy się na chwilę przy tej kwestii – dla kogo właściwie jest ta wystawa? Moim zdaniem – dla każdego. Tematyka i charakter niektórych atrakcji wskazują może na dzieci, ale nie jest to takie jednoznaczne.

Najmłodsi oczywiście będą się tam świetnie bawić – jest sporo animacji, mnóstwa rzeczy można dotknąć, są kolorowanki, gry, zagadki i wiele więcej.

Duży ekran z Reksiem w ciemnym pomieszczeniu
Jest też stanowisko do słuchania muzyki z bajek.

Z drugiej strony dorośli mogą powspominać i obudzić swoje wewnętrzne dziecko. Mnie się naprawdę wszystko podobało i chętnie korzystałam również z tych atrakcji, które były tworzone raczej z myślą o młodszych zwiedzających. Kolorowałam, układałam klatki, pozowałam do zdjęć, bo dlaczego nie? 😀 Czasami trzeba się trochę zresetować i pobawić, nie bądźmy już zawsze tacy poważni.

Krótko mówiąc, myślę, że w Centrum OKO każdy znajdzie coś dla siebie – zarówno mali goście, jak i ci więksi. To może być świetne miejsce na przykład na rodzinną wycieczkę – nikt nie będzie się nudzić.

Dziewczyna koloruje kolorowankę z Reksiem
Nie pytajcie, dlaczego koloruję kiełbasę na fioletowo. Sama nie wiem.
Zdjęcie gry polegającej na układaniu klatek animacji
Podczas zwiedzania trafimy na mnóstwo takich minigier.
Ekran interaktywny z Reksiem
Możemy sprawdzić, jak poradzilibyśmy sobie w roli dźwiękowca.

Informacje praktyczne – parkingi, bilety i inne takie

Jak zorganizować zwiedzanie wystawy? Dopuszczalna liczba gości jest ograniczona, warto więc kupić bilety z wyprzedzeniem – można to zrobić na stronie internetowej. Wejściówki są też dostępne na miejscu, w kasie, ale wtedy ryzykujemy, że zabraknie miejsc i nie wszystko pójdzie zgodnie z planem.

Bilety kupuje się na konkretną godzinę. W momencie, kiedy to piszę, (10.2026) normalny kosztuje 36 zł, a ulgowy 32 zł. Dzieci poniżej 4 roku życia wchodzą za darmo. Zwiedzanie według strony trwa średnio 90 minut – i w naszym przypadku się to sprawdziło, rzeczywiście spędziliśmy na wystawie około 1,5 godziny. Myślę jednak, że jeśli ktoś chciałby się jeszcze bardziej zagłębić we wszystkie atrakcje i eksponaty, spokojnie mógłby poświęcić na to jeszcze więcej czasu.

Jeśli chodzi o dojazd, to przy samym Centrum jest podobno dostępny bezpłatny parking, który jednak lubi szybko się zapełniać. Piszę “podobno”, bo my akurat na niego nie trafiliśmy. Na szczęście w okolicy znajduje się też sporo parkingów miejskich (niestety raczej płatnych), więc gdzieś powinno się udać znaleźć wolne miejsce.

W samym Centrum oprócz wystawy działa studyjne Kino Kreska. Jest też mały sklepik z pamiątkami i kawiarnia.

Różowe ciasto na talerzu, w tle kubek z kawą
Chwila na coś słodkiego i kawę po zwiedzaniu. W kawiarni w Centrum można dostać takie cuda.

Polecajka obiadowa – gdzie zjeść?

W samym Bielsku akurat nie jedliśmy, ale warto zahaczyć na przykład o Chatę Olimpijczyka w Wiśle – to około pół godziny drogi samochodem. Restauracja jest na szlaku kulinarnym “Śląskie Smaki”, jeśli więc tak ja lubicie popróbować czegoś ciekawszego, regionalnego, polecam zajrzeć. Kiedy tam byłam, wybrałam sobie placki szkubane, wiślański domowy syrnik i herbatę z zielin – wszystko mi smakowało.

Sernik na ciemnym talerzu
Pyszny serniczek.
Kubek w kwiatki z pokrywką i obok talerzyk z cytryną i dzbaneczkiem
I herbatka.
Czarny półmisek z potrawą
Placki szkubane – pieczone na blasze, a następnie zapiekane z domową śmietaną i masłem.
Kieliszki z kolorowymi napojami na drewnianej desce
No dobra, wzięłam jeszcze degustacyjną deskę wódek. Też mi smakowały.

I to by było na tyle w dzisiejszym wpisie. Jedźcie do Centrum OKO, powspominajcie stare, dobre animacje, pobawcie się. I już teraz zapraszam na kolejną wycieczkę za tydzień!

Skomentuj

Chcesz przeczytać więcej takich relacji?

Zobacz wszystkie wpisy